Koniec pociągów Leo Express z Przemyśla do Frankfurtu nad Menem

Jak poinformował Leo Express w mediach społecznościowych, kursowanie pociągów z Przemyśla do Frankfurtu nad Menem zostanie zawieszone od 5 października – co najmniej do końca roku. Pasażerowie, którzy kupili bilety na połączenia po tym terminie, otrzymają oczywiście zwrot pieniędzy, a także rekompensatę. Przewoźnik uzasadnił jednak podjętą decyzję nie słabą frekwencją, a niestabilnym kursowaniem pociągów na niemieckiej sieci kolejowej ze względu na trwające prace modernizacyjne. – Kursowanie praktycznie każdego dnia według innego rozkładu, z utrudnieniami i objazdami, jest w dłuższej perspektywie nie do utrzymania – wskazuje spółka w komunikacie. Nie sposób jednak powstrzymać się od zadania pytania, czy brak stabilności i przewidywalności na odcinku niemieckim jest jedyną przyczyną podjętej decyzji – zwłaszcza że masowe opóźnienia pociągów i częste zmiany rozkładu jazdy mają w Niemczech miejsce od dłuższego czasu.

Gdyby narracja przewoźnika była zgodna z faktami, Leo Express mógłby czasowo zawiesić kursowanie pociągów tylko na fragmencie relacji, np. od Drezna w głąb Niemiec, a nawet… skrócić relację do Pragi. W tym kontekście warto przypomnieć, że od kilku lat komercyjne połączenie nocne Przemyśla z Pragą obsługuje RegioJet – długimi składami wagonowymi, w których frekwencja jest co najmniej dobra, a nierzadko bardzo wysoka, co pokazuje, że przynajmniej część relacji z Przemyśla do Frankfurtu nad Menem miała duży potencjał handlowy. W kontekście decyzji przewoźnika warto również wziąć pod uwagę fakt, że jego pięcioczłonowe Flirty, których posiada zaledwie 5 sztuk, przechodzą obecnie przebudowę na pojazdy dwusystemowe, przez co sytuacja taborowa staje się jeszcze bardziej napięta, zwłaszcza że nie wiadomo, kiedy znów zaczną jeździć Talgo VI.

Dodaj komentarz