Od grudnia Leo Express radykalnie ograniczy liczbę połączeń komercyjnych w Czechach. Dotyczy to także tras międzynarodowych na Słowację. Cięcia, które są związane z czasowym niedoborem taboru, mają mieć charakter przejściowy i nie obejmą trasy Warszawa – Kraków. Wpisują się one jednak w trwające dłużej problemy przewoźnika, zapoczątkowane awariami zestawów Talgo VI.
Mijający rok miał być rokiem przełomu dla Leo Express, czeskiego przewoźnika kolejowego, w którym od kilku lat większościowy pakiet udziałów posiadają hiszpańskie koleje państwowe Renfe. Przez wiele lat spółka wykorzystywała do obsługi połączeń komercyjnych zaledwie 5 sztuk pięcioczłonowych Flirtów produkcji Stadlera, co z racji wykorzystywania ich do granic możliwości uniemożliwiało zwiększenie pracy eksploatacyjnej w tym segmencie. Sytuacja uległa zmianie w momencie, gdy Renfe przekazały przewoźnikowi 3 hiszpańskie zestawy Talgo VI z wychylnym nadwoziem, a następnie kilkadziesiąt klasycznych wagonów pasażerskich z dopuszczeniem do ruchu międzynarodowego, które zostały odkupione od Deutsche Bahn. Dzięki temu Leo Express mógł uruchomić w marcu połączenia z Pragi do Warszawy przez Kraków, a następnie z końcem kwietnia powrócić po krótkiej przerwie na Słowację, uruchamiając także zupełnie nową trasę Praga – Ołomuniec – Bratysława.
W zestawieniu ze zdobyciem kontraktu PSC na obsługę przez okres 5 lat linii Ex36, łączącej Pragę przez Pilzno i Domažlice z Monachium w takcie 2-godzinnym, mogło się wydawać, że najbliższe lata przyniosą znaczące wzmocnienie pozycji rynkowej przewoźnika – tym bardziej, że znaczące zwiększenie obecności w Polsce obyło się bez wpadek, inaczej niż w przypadku innego czeskiego operatora, czyli RegioJet. Dość szybko na tym optymistycznym obrazie zaczęły się pojawiać kolejne rysy. Pierwszym poważnym kryzysem były liczne awarie zestawów Talgo VI, skutkujące odwoływaniem połączeń z Pragi do Bratysławy (na łamach “Raportu Kolejowego” możecie zapoznać się z fotorelacją z przejazdu w relacji Bratysława – Hodonín). Szybko zaczęły być one zastępowane składami wagonowymi. Początkowo zakładano, że będzie to rozwiązanie doraźne, jednak w rzeczywistości przejściowy okazał się powrót części Talgo VI – obecnie wszystkie 3 składy są odstawione.
Dużą porażką Leo Express okazała się także trasa Przemyśl – Frankfurt nad Menem. Para pociągów w tej relacji, początkowo skróconej do Bohumína ze względu na wydanie decyzji o przyznaniu otwartego dostępu przez Prezesa UTK w ostatniej chwili, nie była sukcesem komercyjnym, co spowodowało ograniczenie liczby połączeń do wybranych dni tygodnia, a następnie całkowite ich zawieszenie, tłumaczone problemami operacyjnymi związanymi z zamknięciami na niemieckiej sieci kolejowej. Pod koniec października stało się jasne, że już wkrótce przewoźnik zacznie się mierzyć ze znacznie poważniejszymi problemami – z uwagi na problemy taborowe w grudniu będzie musiał radykalnie ograniczyć komercyjną ofertę przewozową, która pozostaje fundamentem jego działalności od samego początku funkcjonowania. Największe cięcia czekają trasę z Pragi do Ostrawy, na której liczba połączeń zmniejszy się z 7-8 par na dobę (w zależności od dnia tygodnia) do zaledwie… 2-3 par.
Ostatnio dodane
Liga SENSUM: maszyniści zmierzą się w efektywnym prowadzeniu pociągów
Na Ukrainie brakuje lokomotyw, ale jest sposób, żeby im pomóc
Kierowca autobusu naraził życie swoich pasażerów i podróżnych pociągów
PESA zakończyła dostawy 20 pojazdów Inter-Regio dla Rumunii i kontynuuje realizację dodatkowych 9 z opcji
Wkrótce umowa z wykonawcą, który dokończy budowę dworca w Koszalinie
Spotkanie delegacji CER z ministrem transportu Republiki Czeskiej ws. przewozów towarowych
W Łapach powstanie nowy dworzec
FUNDAMENTY PALOWE DLA KOLEI DUŻYCH PRĘDKOŚCI. Trzy dekady doświadczeń i nowe wyzwania dla technologii
