W maju czeski resort transportu oraz Správa železnic, narodowy zarządca infrastruktury kolejowej, zaprezentowali zaktualizowany harmonogram elektryfikacji sieci kolejowej do 2033 roku. Zakłada on elektryfikację w tym horyzoncie czasowym jedynie 590 kilometrów. Oznacza to ponad trzykrotną redukcję ambicji w porównaniu z poprzednim planem, ogłoszonym 3 lata temu.

W obliczu coraz bardziej restrykcyjnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej, rosnących cen uprawnień do emisji CO2 oraz zapowiedzi objęcia unijnym systemem handlu emisjami kolejnych sektorów gospodarki, w tym transportu, dla czeskiego systemu kolejowego jednym z największych wyzwań (jeśli nie największym) stało się przeprowadzenie w relatywnie krótkim czasie dużej liczby projektów elektryfikacyjnych. Správa železnic, czeski zarządca infrastruktury kolejowej, w ostatnich latach zapowiedział, że postawi przeprowadzenie na masową skalę przede wszystkim tzw. prostych elektryfikacji, czyli inwestycji ograniczających się wyłącznie (lub w przeważającej mierze) do samej elektryfikacji – bez wymiany nawierzchni torowej czy przebudowy stacji kolejowych. Przypomnijmy, że dziś w Republice Czeskiej zelektryfikowana jest niewiele ponad jedna trzecia krajowej sieci kolejowej.
Z uwagi na brak możliwości wykonania kompleksowej modernizacji większości tras w ciągu najbliższych kilkanaście lat powyższe podejście wydawało się ze wszech miar uzasadnione, zwłaszcza że przy obecnych nakładach inwestycyjnych na kolej w Czechach „pójście na całość” byłoby całkowicie nierealne nawet przy dużej mobilizacji wykonawców. W roku 2023 SZ zapowiedziała, że w perspektywie roku 2032 zelektryfikowane zostaną linie kolejowe liczące łącznie ok. 1800 kilometrów długości. Ostatnie 3 lata nie przyniosły jednak dużych postępów na tym polu – ogłoszono jedynie pojedyncze przetargi, w których wyceny składanych ofert w wielu przypadkach skokowo przewyższyły budżet zamawiającego. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest specyfika czeskiej branży budownictwa infrastrukturalnego, która wpływa na ograniczoną konkurencję w przetargach.
Dodajmy, że barierą w realizacji inwestycji kolejowych w Czechach są nie tylko pieniądze – w tym kontekście należy wskazać jeszcze na fakt, że prace przygotowawcze ze względu na przewlekłość procedur środowiskowych trwają wyjątkowo długo, zaś w przypadku rozpoczętych inwestycji nawet niezbyt ambitne harmonogramy przeważnie nie są dotrzymywane. Nowy czeski minister transportu Ivan Bednarík, wywodzący się z branży kolejowej, rozpoczął swoje urzędowanie od zapowiedzi zwiększenia konkurencji w przetargach i jednoczesnym urealnieniu obowiązujących programów inwestycyjnych. Cięcia w pierwszej kolejności objęły projekty budowy linii kolei dużych prędkości – część z nich została całkowicie zamrożona. Maj przyniósł natomiast aktualizację planów w zakresie elektryfikacji sieci kolejowej.




