Tabor

Leo Express nie ma szczęścia do Talgo

Pod koniec kwietnia czeski przewoźnik Leo Express wprowadził do eksploatacji 3 używane zestawy Talgo VI hiszpańskich kolei państwowych Renfe na nowych trasach z Pragi na Słowację. Od tego czasu składy trapią liczne problemy techniczne, które poskutkowały ich odstawieniem. Zaplanowany na 1 września powrót na trasy opóźniła… kradzież w przygranicznym Bohumíně.

Rok 2026 niewątpliwie zapisze się w historii czeskiego przewoźnika kolejowego Leo Express, kontrolowanego od kilku lat przez hiszpańskie koleje państwowe Renfe, jako rok przełomu. Przypomnijmy, że przewoźnikowi udało się po raz pierwszy od wielu lat zwiększyć pracę eksploatacyjną w segmencie połączeń komercyjnych, a także zdobyć pierwszy kontrakt na obsługę dotowanej przez państwo dalekobieżnej linii komunikacyjnej, tj. linii Ex36, łączącej Pragę przez Pilzno i Domažlice z Monachium, którą przejmie od obecnego operatora, czyli Českých drah, jeszcze w tym roku wraz z coroczną zmianą rozkładu jazdy w grudniu. Zmiany były możliwe dzięki pozyskaniu używanego taboru, który został zapewniony przez Renfe.

Uzupełnił on 5 egzemplarzy pięcioczłonowych Flirtów produkcji Stadlera, które do dziś są jedynymi pojazdami będącymi własnością Leo Express. Renfe zapewniło natomiast używane wagony pasażerskie należące wcześniej do Deutsche Bahn (te same serie zakupiło także PKP Intercity) oraz zestawy Talgo VI z pasywnym systemem wychylnego nadwozia, złożone z 13 bardzo krótkich członów, na których połączeniach znajdują się jednoosiowe wózki (podobnie jak na końcach każdego zestawu). Do prowadzenia obydwu składów Leo Express wykorzystuje elektrowozy Vectron produkcji Siemensa, należące do poolu taborowego Railpool. W pierwszej kolejności, tj. z dniem 30 kwietnia, na tory wyjechały właśnie Talgo VI. Początek eksploatacji ujawnił liczne problemy techniczne, które poskutkowały masowymi odwołaniami połączeń.

Gwoli ścisłości, w przypadku jednego z trzech pozyskanych składów przyczyną szybkiego odstawienia był atak wandala, który obrzucił go kamieniami, wybijając szyby. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że przewoźnik zamierzał z wykorzystaniem Talgo VI powrócić po 2-miesięcznej przerwie na Słowację, i to z przytupem, uruchamiając po 2 pary połączeń na trasach z Pragi, tj. na całkowicie nowej trasie do Bratysławy oraz na reaktywowanej trasie na wschodnią Słowację (tym razem nie do Koszyc, lecz Preszowa). Oprócz licznych całkowicie odwołanych połączeń wiele innych było realizowanych z wykorzystaniem taboru zastępczego, tj. Flirtów lub krótkich składów złożonych z Vectrona i… dwóch wagonów pasażerskich.

Ostatecznie na początku lata Leo Express zdecydował się czasowo wstrzymać eksploatację hiszpańskich składów, oficjalnie tłumacząc podjętą decyzję chęcią przetestowania składów wagonowych przed ich grudniowym debiutem na linii Ex36. Talgo VI miały wrócić do eksploatacji jeszcze przed połową lipca. Tak się jednak nie stało. W kolejnych tygodniach przewoźnik zapowiedział ich powrót na trasy z dniem 1 września. Wiemy już, że nie będzie to możliwe. Tym razem przyczyną nie są jednak problemy techniczne. Jak poinformował portal Zdopravy.cz, na stacji kolejowej w Bohumíně przy granicy z Polską doszło do zaskakującego zdarzenia – do odstawionego pociągu włamał się złodziej, który ukradł elementy instalacji elektrycznej.

Dodaj komentarz