global Przetargi Tabor

České dráhy wystawiły na sprzedaż 8 elektrowozów serii 380

Narodowy czeski przewoźnik kolejowy szuka nabywcy pierwszych 8 spośród łącznie 18 lokomotyw elektrycznych serii 380. Ich eksploatacja rozpoczęła się zaledwie kilkanaście lat temu. Seria ta okazała się jednak feralna na wielu płaszczyznach jednocześnie, co skłoniło České dráhy do wycofania wszystkich egzemplarzy z użytku do połowy bieżącego roku.

Fot. Autor: Mgr. Jaroslav Charvát – www.zelpage.cz, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6071375
Fot. Autor: Mgr. Jaroslav Charvát – www.zelpage.cz, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6071375

Elektrowozy 380, wyprodukowane przez Škodę Transportation, to jedna z bardziej pechowych serii pojazdów szynowych zamówionych przez České dráhy, czyli czeskiego narodowego przewoźnika kolejowego. Dość powiedzieć, że zostały one zamówione w roku 2004, zaś dostawy łącznie 20 egzemplarzy zostały zakończone… w 2013 roku. Zawarcie umowy na ich dostawę było efektem ponowionego postępowania przetargowego na zakup 20 trójsystemowych lokomotyw elektrycznych o maksymalnej prędkości eksploatacyjnej 200 km/h, które miałyby być w założeniu wykorzystywane głównie do obsługi połączeń międzynarodowych. Pierwszy przetarg, w którym oferty złożyło oferujące Traxxa konsorcjum Bombardiera i Škody Transportation oraz Siemens, który z kolei zaoferował produkowanego wówczas Taurusa, został unieważniony.

Przy drugim podejściu po otwarciu ofert okazało się, że zainteresowany realizacją zadania jest już tylko czeski producent – tym razem samodzielnie. Prototyp nowej lokomotywy elektrycznej serii 380 wyruszył na testy dopiero 4 lata po zawarciu umowy. Rozpoczęcie eksploatacji nowych elektrowozów, przewidywane początkowo na roczny rozkład jazdy 2009/2010, ostatecznie nastąpiło znacznie później, bo w 2011 roku. Dodatkowo nigdy nie udało się uzyskać dopuszczenia do ruchu na polskiej sieci kolejowej, natomiast w Niemczech zostały one wprawdzie homologowane, jednak z dopuszczeniem do ruchu z prędkością nie większą niż 120 km/h, co całkowicie uniemożliwiło ich wykorzystanie do prowadzenia pociągów pasażerskich pomiędzy Czechami a Niemcami. Dla ČD najgorsze było to, że spółka musiała do zakupu feralnych lokomotyw… dopłacić.

Jak do tego doszło? Narodowy przewoźnik postanowił wytoczyć producentowi postępowanie arbitrażowe z powodu dużych opóźnień w dostawach i homologacji. Škoda Transportation nie pozostała jednak dłużna. Reprezentującym czeskiego producenta prawnikom udało się wykazać, że zamawiający nie realizował płatności w umownych terminach. Z tego tytułu ČD musiały zapłacić wysokie kary, które zostały dodatkowo podbite przez uwzględnienie inflacji w kolejnych latach. Sięgnęły one 0,7 mld CZK przy pierwotnym koszcie zakupu na poziomie 2,7 mld CZK. W efekcie koszt jednostkowy jednego Emila Zátopka (popularna nazwa, nawiązująca do najsłynniejszego czeskiego biegacza) wyniósł aż 170 mln CZK, co przy obecnych kursach walut odpowiada ok. 30 mln zł.

To niemal dwukrotnie większa wartość niż w przypadku Griffinów produkcji Newagu (wprawdzie jednosystemowych i o niższej maksymalnej prędkości eksploatacyjnej, wynoszącej 160 km/h), zakupionych przez PKP Intercity… kilkanaście lat później. Dodajmy, że w trakcie testów na austriackiej sieci kolejowej doszło do tajemniczego zatrzymania elektrowozu przez tamtejsze służby federalne. Czeski narodowy przewoźnik w 2022 roku podjął próbę sprzedaży serii w Turcji, która jednak zakończyła się niepowodzeniem. Można tu zatem mówić o „kukułczym jaju”. Dodatkowo 2 egzemplarze zostały poważnie uszkodzone w wypadkach i nie wróciły po nich do eksploatacji.

Dodaj komentarz