Jedynie w przypadku piątkowych pociągów z Warszawy do Poznania z odjazdem z Dworca Centralnego o godzinie 17:28 ceny biletów zaczynają się od 79 zł. Czy zaistniała sytuacja uprawnia do oceny, że pojawienie się konkurencji na rynku połączeń komercyjnych nie przełoży się wbrew powszechnym oczekiwaniom na trwały spadek cen? Niekoniecznie musi tak być. Trzeba mieć tu na uwadze, że RegioJet wciąż ma spore problemy operacyjne. Nadal brakuje mu taboru, a także pracowników, przez co wszystkie pociągi na trasach krajowych w Polsce kursują w 4-wagonowych, a niekiedy zaledwie 3-wagonowych zestawieniach. Na tak obleganych relacjach nie jest sztuką zapełnić składy liczące 153-233 miejsca siedzące, zwłaszcza w piątki i weekendy, a to już udaje się RegioJetowi często osiągnąć.
Zadecydował niedobór pracowników i taboru przy rosnącej frekwencji?
Gdyby czeski przewoźnik dysponował już odpowiednią ilością taboru i pracowników, naturalnym kierunkiem zmian byłoby sukcesywne wydłużanie składów przy utrzymaniu atrakcyjnych cen biletów. Najwidoczniej nie jest to możliwe, dlatego RegioJet stara się poprawić rentowność połączeń poprzez znaczące podwyżki cen biletów. Na wczesnym etapie działalności, w dodatku naznaczonym licznymi wpadkami na starcie (w grudniu spółka nie uruchomiła większości zaplanowanych na rozkład jazdy 2025/2026 pociągów), wydaje się to bardzo ryzykowne – zwłaszcza w sytuacji, w której pozycja dotychczasowego monopolisty, czyli PKP Intercity, jest bardzo silna. W sytuacji, gdy przejazd RegioJetem w klasie Low Cost kosztuje 139 zł, wielu pasażerów może wybrać Pendolino, zwłaszcza że narodowy przewoźnik w zbliżonych godzinach odjazdów sprzedaje bilety w 2. klasie na pociągi EIP np. za 133,51 zł czy nawet 101,40 zł.
Z drugiej strony RegioJet może świadomie testować, na ile podwyżki cen biletów wpłyną na frekwencję, i szybko się z nich wycofa w przypadku negatywnej weryfikacji tego posunięcia przez rynek, czyli pasażerów. Istotne znaczenie może mieć tu również fakt, iż czeska spółka obecnie nie posiada dynamicznego systemu zarządzania ceną, którym dysponują PKP Intercity czy Leo Express, a ceny biletów na poszczególne dni i godziny są stałe. Równoważenie podaży i popytu w przypadku RegioJet dokonywane jest zatem niejako metodą prób i błędów, a nie w sposób częściowo zautomatyzowany. Nie należy przy tym wykluczyć, że wydłużenie zestawień do co najmniej 6, a nawet 7-8 wagonów przełoży się na powrót atrakcyjnych cen biletów, które RegioJet od lat utrzymuje na macierzystym rynku.





