Pasażer Tabor

Testujemy RegioJeta na trasie z Poznania do Warszawy! [ZDJĘCIA]

Żółty pociąg, prowadzony przez należącą do przewoźnika lokomotywę elektryczną Traxx, wjechał na peron po uprzednim zwolnieniu krawędzi peronowej przez odwołany pociąg osobowy Kolei Wielkopolskich, który miał wyjechać do Wągrowca.

Przypomnijmy, że pociągi RegioJet kursujące na tej trasie, podobnie jak na wszystkich innych relacjach krajowych, zestawiane są z zaledwie 4 wagonów. Tak było i w tym przypadku. Zabrakło jednak wagonu bezprzedziałowego klasy Standard produkcji rumuńskiej, czyli tzw. Astry, która została podmieniona przez drugi wagon bezprzedziałowy klasy Low Cost. Zestawienie uzupełniły wagon przedziałowy klasy Standard, w którym znajduje się również przedział dziecięcy oraz przedział dla obsługi z zapleczem gastronomicznym, a także wagon z częścią bezprzedziałową klasy Relax i czterema przedziałami klasy Business, każdy po cztery fotele.

Są plusy, ale… RegioJet ma dużo do zrobienia

Pociąg RegioJet podstawił się na peron kilka minut przed odjazdem, który – tak jak wskazaliśmy wcześniej – nastąpił z opóźnieniem rzędu 80 minut. Wsiadło do niego zaledwie kilkudziesięciu pasażerów, dlatego dla liczącej kilka osób obsługi pociągu nie było szczególnie kłopotliwym powitanie na pokładzie większości pasażerów. Trzeba przyznać, że przyjazna, bardzo pomocna obsługa była jedną z najmocniejszych stron naszej przygody z RegioJetem, obok niewątpliwie korzystnej ceny biletu, niższej niż w przypadku dotowanych połączeń PKP Intercity przy czasie przejazdu na poziomie komercyjnych pociągów kategorii EIC/EIP. Trzeba zarazem powiedzieć sobie jasno – oferowane przez RegioJet usługi na wielu płaszczyznach pozostawiają dużo do życzenia.

Ku naszemu zaskoczeniu dużym mankamentem okazał się niezadowalający poziom czystości w pociągach. Widać było bardzo wyraźnie, że ostatnie większe sprzątanie przestrzeni pasażerskiej musiało mieć miejsce wiele dni przed naszą podróżą. Dotyczyło to w największym stopniu wagonu przedziałowego klasy Standard – znacznie lepiej było w obydwu Low Costach i oczywiście wagonie Relax/Business. Szczególnie w oczy rzucały się niezbyt czyste wykładziny, w wielu miejscach pełne śladów po wnoszonym przez pasażerów w okresie intensywnych opadów śniegu błocie. W przedziałach widać było liczne ślady zużycia, takie jak porysowane panele, a nawet uszkodzone elementy wyposażenia. Trzeba jednocześnie przyznać, że sama jazda była bardzo komfortowa – wygodne fotele czy dobre wyciszenie i spokojny bieg wagonów są niewątpliwie atutem czeskiego przewoźnika.

Widać było jednak wyraźnie, że utrzymanie wagonów przeznaczonych do obsługi relacji krajowych w Polsce nie jest należycie realizowane. Dość powiedzieć, że w zaledwie 4-wagonowym składzie więcej niż połowa toalet była… wyłączona z eksploatacji.

Dużym problemem przewoźnika jest także zaopatrzenie. Więcej niż 3/4 pozycji w menu nie było dostępnych, w tym wszystkie ciasta czy piwo Holba Šerák 11 Lehký ležák (przetłumaczone na język polski jako… 11 lekkich łóżek). Choć podróż była ostatecznie spokojna, szybka i bezpieczna, skala niedociągnięć uprawnia niestety do sformułowania tezy, że niestety nie możemy tu mówić o nowej jakości w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dodaj komentarz