Z końcem kwietnia Leo Express rozpoczął eksploatację zestawów Talgo VI z pasywnym systemem wychylnego nadwozia, należących do hiszpańskich kolei państwowych Renfe. Obsługują one połączenia z Pragi na Słowację – do Bratysławy i Preszowa. Jak prezentują się te osobliwe składy? Są wprawdzie bardzo wygodne, ale… zresztą, zobaczcie sami!

Dzień 30 kwietnia przyniósł pierwsze od wielu lat zwiększenie pracy eksploatacyjnej w segmencie komercyjnych połączeń dalekobieżnych w Leo Express, czeskim przewoźniku kolejowym – początkowo całkowicie prywatnym, obecnie kontrolowanym przez hiszpańskie koleje państwowe Renfe. Po 2 miesiącach przerwy, związanej z przekierowaniem z dniem 1 marca części posiadanych od wielu lat 5 sztuk pięcioczłonowych Flirtów na nową trasę do Warszawy, spółka powróciła na Słowację. Przypomnijmy, że uruchomiona została wówczas całkowicie nowa relacja z Pragi przez Pardubice, Ołomuniec, Přerov i Břeclav do Bratysławy. Pociągi Leo Express wróciły także do wschodniej części Słowacji w nieco zmienionej formie – dojeżdżają one obecnie nie do Koszyc, a do Preszowa.
Uruchomienie nowych połączeń, eufemistycznie rzecz ujmując, nie obyło się bez problemów. Spółka zamierzała obsługiwać wszystkie połączenia na Słowację należącymi do Renfe zestawami Talgo VI z pasywnym systemem wychylnego nadwozia, prowadzonymi przez elektrowozy Vectron produkcji Siemensa. Początek eksploatacji ujawnił duże problemy techniczne, w efekcie czego ogromna część kursów na Słowację została odwołana. Wśród tych, które nie zostały odwołane, znaczną część w minionych tygodniach obsłużyły pociągi zastępcze w postaci Flirtów oraz klasycznych składów złożonych z Vectrona i… dwóch wagonów pasażerskich (Leo Express zabezpiecza już składy wagonowe we współpracy z Renfe pod kątem przejęcia obsługi dotowanej relacji z Pragi przez Pilzno do Monachium).
Zaczynamy podróż. Są pozytywy, ale…
Na szczęście autorowi na początku czerwca udało się przetestować Talgo VI pomiędzy Bratysławą a Hodonínem na południowych Morawach (drugi postój handlowy na czeskim fragmencie trasy). Pociąg opuścił słowacką stolicę punktualnie. Przyjazd do Hodonína również miał miejsce zgodnie z planem. Czas przejazdu pomiędzy Bratysławą a południowymi Morawami jest jednak obecnie wyjątkowo niekorzystny – za sprawą utrudnień w ruchu na słowackim fragmencie trasy, spowodowanych trwającą modernizacją, jak również długiego postoju w przygranicznej Břeclavi. Cała podróż zajęła ponad 2 godziny, co pozwoliło wyciągnąć szereg wniosków, dotyczących zarówno samych składów, jak również – co nie mniej ważne – poziomu ich utrzymania i dostosowania do potrzeb nowego użytkownika.
Zacznijmy od pozytywów. Niewątpliwym atutem Talgo VI są zaskakująco wygodne, skórzane fotele w klasie Economy – znacznie wygodniejsze niż te znane z Flirtów (jakkolwiek wyraźnie zużyte). Moim zdaniem należą one do najbardziej komfortowych foteli w 2. klasie i jej odpowiednikach we współczesnych pociągach dalekobieżnych w Europie. W połączeniu z przestronnością składu zapewniają one naprawdę wysoki komfort – sądzę, że nawet w przypadku wielogodzinnych podróży, takich jak właśnie na długich trasach z Czech na Słowację. Na tym tle dość blado prezentuje się klasa Business, którą od klasy Economy odróżnia w zasadzie tylko zastosowanie układu foteli 2+1 z nieznacznie większą przestrzenią na nogi i osobnymi podłokietnikami pomiędzy podwójnymi fotelami. Porównując obydwie klasy, nasuwa się w zasadzie tylko jedna myśl: nie warto dopłacać.
Ostatnio dodane
Na hulajnodze minął się ze śmiercią
Hiszpania: Zmiany w planach modernizacyjnych po katastrofie na linii KDP?
Kolejne pociągi akumulatorowe w Czechach na horyzoncie. Trwa przygotowanie infrastruktury
Trzy miesiące bez prawa jazdy za brawurę na torach. Koniec pobłażania dla kierowców łamiących przepisy
Trwa rozbudowa Westbahn pod Linzem. Będzie kolejny odcinek czterotorowy
Wielkopolska: POLREGIO ogłosiło przetarg na mobilny symulator pociągów
PKP S.A. partnerem promocji filmu „Nasza rewolucja”
Nowy rozkład jazdy 2026/2027 – więcej pociągów, nowe przystanki i reaktywowane trasy




