Część nowych naklejek w przestrzeni pasażerskiej, wpisujących się w identyfikację wizualną Leo Express, została przyklejona krzywo lub w taki sposób, że w dalszym ciągu widoczny jest zarys tych oryginalnych, które nie we wszystkich przypadkach zostały usunięte – mam tu na myśli oznaczenia numerów foteli. Całkowitym kuriozum jest oferta gastronomiczna. Pomimo osobnego członu barowego z całkiem obszerną kuchnią menu jest znacznie mniej obszerne niż we Flirtach, gdzie posiłki i napoje są przechowywane i odgrzewane w ciasnych (i nieoddzielonych od ogólnodostępnej przestrzeni) miejscach w bezpośrednim sąsiedztwie przegubów. Osobny człon gastronomiczny, wprawdzie wyłącznie ze stojącymi miejscami konsumpcyjnymi, był szansą na nowe otwarcie dla Leo Express w tym obszarze.
Regres względem Flirtów
Być może mówienie o jej zaprzepaszczeniu byłoby przesadą, ale trudno też mówić o wykorzystaniu potencjału, jaki stwarza człon z kuchnią. Jeśli świadczenie usług gastronomicznych na podobnych zasadach jak w klasycznych wagonach restauracyjnych nie wpisuje się w model biznesowy Leo Express, od razu nasuwa się pytanie – dlaczego przewoźnik nie zdecydował się na jego odłączenie? Zasadne jest również pytanie, jakie przyczyny uzasadniły okrojenie menu w stosunku do tego znanego z Flirtów. Last but not least, Talgo VI w barwach Leo Express było dość brudne z zewnątrz. To może się oczywiście zdarzyć w przypadku każdego przewoźnika, jednak w zestawieniu z wyżej wymienionymi niedociągnięciami pogłębiało wrażenie bardzo słabego utrzymania i prowizoryczności.
Trudno powstrzymać się od refleksji, że – pomimo wspomnianych wcześniej atutów – mamy tu do czynienia ze sporym regresem względem wspomnianych Flirtów, które po kilkunastu latach niezwykle intensywnej eksploatacji (Leo Express jest znany z wykorzystywania taboru do granic możliwości) wciąż prezentują się bardzo dobrze. Nasuwa to kolejne pytania – czy dla Renfe przejęcie Leo Express stanowiło strategiczny ruch, mający na celu pozyskanie skalowalnej platformy do rozwoju na rynkach środkowoeuropejskich, czy jedynie okazyjne przejęcie podmiotu, którego dotychczasowy właściciel bardzo chciał pozbyć się większości udziałów? Trudno o jednoznaczną odpowiedź na to pytanie, ale pierwsze lata w nowej strukturze właścicielskiej zdają się nie uprawdopodabniać pierwszej hipotezy.




