Równolegle będziemy produkować Elektryczne Zespoły Trakcyjne, o których wspominałem wcześniej, i ten segment również zamierzamy konsekwentnie rozwijać. To właśnie te dwa obszary stanowią dziś fundament naszej działalności i mają kluczowe znaczenie dla przyszłości spółki.
Na ile obecny system zamówień publicznych sprzyja innowacjom, a na ile wymusza konkurowanie głównie ceną?
Nie do końca zgadzam się z postawioną tezą, ponieważ to zamawiający ma możliwość jasno określić w szczególnie istotnych warunkach zamówienia, jak bardzo innowacyjny powinien być oferowany pojazd. Jako doświadczony producent, zawsze staramy się proponować rozwiązania maksymalnie zoptymalizowane pod kątem przyszłego utrzymania, a jednocześnie zapewniające jak najwyższy komfort pasażerom.
Które technologie – bateryjne, wodorowe czy klasyczna elektryfikacja – będą dominować w Polsce w perspektywie 10–15 lat?
Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Jeszcze kilka lat temu mogło się wydawać, że technologie bateryjne czy wodorowe będą odgrywać znacznie większą rolę w transporcie kolejowym, niż obserwujemy to dziś. Obecnie sytuacja wygląda inaczej niż przewidywano kilkanaście lat temu i jesteśmy przekonani, że na liniach dalekobieżnych to klasyczna elektryfikacja pozostanie dominującą technologią.
Inaczej wygląda to w przypadku linii o charakterze lokalnym, na których nie ma sieci trakcyjnej. W tym segmencie spodziewamy się wyraźnego wzrostu znaczenia pojazdów z napędem bateryjnym lub wodorowym, które mogą stanowić najbardziej efektywne i elastyczne rozwiązanie dla takich tras.
Czy jesteśmy gotowi na kolej w pełni cyfrową i częściowo autonomiczną – i co musi się wydarzyć, aby to przyspieszyć?
Sieć kolejowa jest systemem otwartym, w którym występuje wiele punktów kolizji z innymi formami transportu. Mimo to proces przechodzenia na kolej w pełni cyfrową i częściowo autonomiczną już trwa. Jeszcze kilkanaście lat temu nikogo nie dziwił fakt, że maszynista prowadził pociąg z pomocnikiem. Dziś maszynistę wspierają zaawansowane systemy zabezpieczenia ruchu, które pozwalają mu prowadzić pojazd w sposób w pełni bezpieczny.
Zmiana więc zdecydowanie postępuje, jednak mówimy tu raczej o perspektywie wieloletniej – nie kilku, a kilkudziesięciu lat. To proces, który wymaga czasu, rozwoju technologii i dostosowania całej infrastruktury kolejowej.
Jak będzie wyglądał system kolejowy w Polsce w 2040 roku – z perspektywy pasażera i producenta taboru?
Z perspektywy pasażera sytuacja w 2040 roku będzie z pewnością jeszcze lepsza. Już od kilkunastu lat obserwujemy, że wysiłki zarówno przewoźników kolejowych, jak i producentów taboru sprawiają, iż codzienne dojazdy do szkoły czy pracy na dystansie nawet 150 km nie są dziś niczym wyjątkowym. Jestem przekonany, że ta dostępność będzie dalej rosła, a pokonywanie coraz większych odległości koleją stanie się jeszcze bardziej naturalne.
W przewozach lokalnych obserwować będziemy podobny trend. Siatka połączeń, zarówno pod względem częstotliwości, jak i liczby miejscowości objętych ofertą, będzie się rozszerzać. W całym tym obszarze będzie następować szeroko pojęta cyfryzacja. Dzięki temu korzystanie z pociągów stanie się prostsze, bardziej intuicyjne i dostępne dla większej liczby osób.




