Wywiady

Usamorządowienie i integracja kolei

RK: Jak Pan ocenia wykorzystanie funduszy unijnych przez polską kolej?

FW: Polska kolej nie należy w Unii Europejskiej ani do prymusów, ani outsiderów w wykorzystaniu środków na inwestycje, szczególnie infrastrukturalne. W tej perspektywie budżetowej (2014–2020) nasza kolej ma zapewnione 66 mld zł do wykorzystania. Jak w każdym z dotychczasowych okresów planów budżetowych są poważne zagrożenia pełnego spożytkowania tych środków. Największe niebezpieczeństwo niewykonania planów Krajowego Programu Kolejowego (zmodyfikowanego w 2016 r.) wystąpi w latach 2019–2021. W tym okresie przewiduje się zrealizować inwestycje na kwotę nie mniejszą niż 12,2 mld zł. Według ocen specjalistów zdolność przerobowa firm działających na rynku polskim nie przekracza 10 mld zł.
Już czynione są kroki w kierunku zmian pierwotnych planów inwestycyjnych: przeznaczenie większych niż zamierzano środków na modernizację dworców i bocznic. Przewiduje się też wykonanie części robót siłami własnymi PLK tak, aby ogólne nakłady na kolej były zbliżone do planowanych na początku perspektywy budżetowej. Sądzę, że przy przychylnym nastawieniu władz UE jest to możliwe. Jednakże, podobnie jak w poprzednich okresach planistycznych, nie będą osiągnięte cele w inwestycjach infrastrukturalnych. Tak się stało w poprzedniej perspektywie. Spora część środków dedykowanych na inwestycje w drogi kolejowe została przekierowana na zakup taboru i na komunikację miejską.
Pozytywnym przejawem skuteczności w staraniu się o dodatkowe środki unijne jest wygranie przez naszą kolej konkursu na dofinansowanie kilku projektów z Funduszu „Łącząc Europę” (CEF). Problem tkwi jednak w tym, aby racjonalnie je wykorzystać.