Aktualności

Państwowa Pesa rozgrzewa silniki, aby wyjechać na prostą

Do ostatecznego przejęcia bydgoskiej firmy przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju ma dojść do połowy października. Prezes fabryki zapowiada, że w przyszłym roku spółka wyjdzie na plus.

Trwa ostatnie dogrywanie formalności w sprawie przejęcia bydgoskiego producenta taboru. Polski Fundusz Rozwoju podpisze kontrakt nabycia spółki tuż po zawarciu przez producenta umowy finansowej z konsorcjum banków i ubezpieczycieli, w skład której wejdą m.in. państwowe podmioty PKO BP, Pekao SA i PZU. Banki mają udzielić kredytów, które umożliwią rozkręcenie produkcji i realizowanie wygranych przetargów. PFR do zainwestowanych już w firmę 200 mln zł dołoży jeszcze 100 mln zł. Jak dowiedział się DGP, umowa z bankami i ostateczna umowa przejęcia Pesy przez państwowy fundusz zostaną podpisane najpóźniej do 14 października. Dzięki tej transakcji firma ma wyjść z kłopotów.

– Zakładamy, że w przyszłym roku będziemy na plusie – mówi Krzysztof Sędzikowski, który przejął stery w Pesie na początku roku. Wcześniej pracował m.in. w zarządach Kompanii Węglowej czy KGHM Polska Miedź.
Dla Pesy najbardziej prestiżowym kontraktem jest teraz dostawa spalinowych pociągów Link dla regionalnych oddziałów Deutsche Bahn. Realizacja zamówienia odbywa się z dwuletnim opóźnieniem, ale według prezesa Sędzikowskiego dostawy idą już sprawnie. Po żmudnej procedurze składy dostały od niemieckich urzędów dopuszczenia do ruchu. Dostarczono już 16 dwuczłonowych pociągów. Do końca 2019 r. w Niemczech ma się ich znaleźć 71. Firma zapewne będzie musiała negocjować wysokość kar, ale jak zapewnia szef Pesy, ma ona dobre relacje z niemieckim przewoźnikiem, który zaczął już płacić za pierwsze dostarczone pojazdy. Na niedawnych targach kolejowych InnoTrans w Berlinie stoisko bydgoskiej firmy odwiedził szef Deutsche Bahn Richard Lutz. Miał zapewniać prezesa Sędzikowskiego, że niemiecki przewoźnik jest otwarty na dalsze zamówienia z Bydgoszczy – nie tylko składów spalinowych, ale także elektrycznych.
Pesa musi jednak przyspieszyć też z realizacją zamówień dla polskich przewoźników. Po pierwsze, dla województwa śląskiego, gdzie do końca lipca miało trafić 19 składów Elf 2. Wciąż brakuje ośmiu. W Pesie przyznają, że przez kłopoty finansowe firma z opóźnieniem mogła zamówić komponenty do pociągów. Prezes Sędzikowski w rozmowie z DGP ocenia kontrakt z województwem śląskim jako „trudny”, bo obciążony wysokimi karami. Producent czeka także na rozstrzygnięcie arbitrażu w sprawie kar za opóźnienia z dostawami wartych 1,3 mld zł 20 pociągów Dart dla PKP Intercity.
Wkrótce przed Pesą kolejne duże zlecenia. Na początku roku ma rozpocząć dostawy składów dla Białorusi. A zgodnie z podpisaną w maju umową, do połowy 2020 r. musi dostarczyć 13 składów dla Szybkiej Kolei Miejskiej w Warszawie, która chce uruchamiać nowe linie – do Piaseczna i Ożarowa Mazowieckiego.
Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR ocenia, że dzięki przyznaniu zastrzyku finansowego i przejęciu przez PFR firma ma szanse wyjść na prostą. Chwali nową strategię prezesa Sędzikowskiego, która zakłada, że firma nie będzie się rzucać na wszystkie przetargi dotyczące taboru, a skupi się na produkcji tego, co wychodzi jej najlepiej – pociągów elektrycznych i tramwajów. Według ekspertów to właśnie zbyt duża liczna zleceń była przyczyną kłopotów, w które wpadła.

Krzysztof Śmietana

Dziennik Gazeta Prawna, 1 październik 2018  r.