W ubiegłym roku pociągi dużych prędkości w Hiszpanii przewiozły 44,5 mln pasażerów. To dwukrotnie lepszy wynik niż w 2019 roku, czyli ostatnim przed pandemią, przy czym niemal jedna trzecia przypada na najpopularniejszą relację z Madrytu do Barcelony. Na tym tle słabo prezentuje się natomiast rozwój przewozów w pozostałych kategoriach.
Hiszpański odpowiednik naszego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, czyli CNMC (hiszp. Comisión Nacional de los Mercados y la Competencia), opublikował dane dotyczące liczby pasażerów w transporcie kolejowym za 2025 rok. Pociągi w Hiszpanii przewiozły w ubiegłym roku 547 mln pasażerów, co oznacza śladowy wzrost w porównaniu z rokiem 2024, tj. zaledwie o 0,3%. Warto tu podkreślić, że aż 82% z tej puli stanowią pasażerowie pociągów kategorii Cercanías, obsługujących 14 sieci kolei aglomeracyjnych (przy czym obszar metropolitalny Barcelony obsługiwany jest pod marką Rodalies de Catalunya). Najbardziej rozwojowym segmentem rynku pozostają natomiast pociągi dużych prędkości, które przewiozły 12% więcej osób niż rok wcześniej, tj. 44,5 mln pasażerów.
Oznacza to dwukrotny wzrost w ciągu zaledwie 6 lat, czyli od roku 2019, ostatniego przed pandemią COVID-19, której pośrednią konsekwencją był przejściowy, ale dramatyczny spadek liczby pasażerów na kolei za sprawą wprowadzonych wówczas obostrzeń sanitarnych. Wówczas pociągami dużych prędkości w Hiszpanii pojechało 22,4 mln pasażerów. Jak wskazuje CNMC, doskonałe wyniki w segmencie KDP są rezultatem zaistnienia konkurencji na szerszą skalę. Rywalizujący z hiszpańskimi kolejami państwowymi Renfe przewoźnicy, czyli Intermodalidad de Levante (spółka realizuje przewozy pod marką Iryo) oraz Ouigo España (część francuskiego państwowego holdingu kolejowego SNCF), obecni są na pięciu trasach. Największe potoki pasażerskie odnotowano oczywiście na trasie Madryt – Barcelona, z której skorzystało 14,4 mln pasażerów, co oznacza spadek o 1,7% w porównaniu z 2024 rokiem.
Trzeba tu jednocześnie podkreślić, że według danych CNMC była to w ubiegłym roku jedyna rentowna relacja KDP w Hiszpanii. Przychody ze sprzedaży biletów przewyższyły na niej koszty o 6% przy średniej cenie biletu na poziomie 52,89 euro. Trzeba przyznać, że jest to dość atrakcyjna cena – przy obecnych kursach walut odpowiada ona ok. 228 zł, a musimy pamiętać, że mówimy tu o dystansie przekraczającym 600 kilometrów i ruchu z prędkością 300 km/h. Na pozostałych trasach operatorzy ponosili natomiast straty, co może być efektem wyjątkowo niskich – jak na kolej dużych prędkości – średnich cen biletów. W relacjach z Madrytu do Walencji, Sewilli, Malagi i Alicante ceny oscylowały w przedziale od 27,04 do 38,41 euro.
Jak wskazuje CNMC, oznacza to realny (czyli uwzględniający inflację) spadek cen średnio o ok. 40% w porównaniu z 2019 rokiem, a w przypadku trasy Madryt – Walencja mniej więcej o połowę. Co istotne, przez minionych 6 lat Renfe, choć oddało zagranicznym konkurentom część rynku, również odnotowało wzrost liczby pasażerów, a jego udziały w liczbie pasażerów na trasach obsługiwanych wraz z innymi przewoźnikami oscylują w przedziale 50-67%. Narodowy przewoźnik cieszy się największą przewagą na trasie z Madrytu do Malagi, natomiast w relacji Madryt – Walencja przewozi “tylko” połowę pasażerów. Warto tu dodać, że Renfe oprócz pociągów kategorii AVE uruchamiają także niskokosztowe pociągi dużych prędkości pod marką Avlo, w których nie ma wyższych klas podróży.





