Analizy Pasażer

RegioJet w Polsce. Co poszło nie tak?

Marzec – nowe otwarcie?

Z początkiem marca RegioJet uruchomił kolejne 4 pary pociągów z Warszawy do Poznania, rozpoczynając tym samym realizację zakładanej oferty przewozowej na tej trasie w pełnym zakresie. Jak udało nam się dowiedzieć od naszych rozmówców z RegioJeta, którzy poprosili o anonimowość, marzec miał być także miesiącem, w którym 4-wagonowe zestawienia pociągów zaczną być sukcesywnie wydłużane. Tak się jednak nie stało. Aby uruchomić dodatkowe pociągi do Poznania, RegioJet czasowo skrócił większość składów do zaledwie… 3 wagonów. Choć w kolejnych tygodniach zaczęto stopniowo powracać do zestawień 4-wagonowych, także w tym przypadku trudno mówić o jakichkolwiek szansach na efektywność ekonomiczną przewozów. Z uwagi na wysoki udział kosztów stałych, który charakteryzuje branżę kolejową, w zasadzie niemożliwe jest rentowne prowadzenie działalności w ten sposób.

Trzeba jednak przyznać, że w marcu RegioJetowi w Polsce, po trudnych początkach, udało się w końcu w jakiejś mierze okrzepnąć. Pociągi czeskiego przewoźnika jeżdżą dziś w większości przypadków punktualnie. Bardzo poprawiła się także czystość i dostępność toalet. Coraz rzadziej dochodzi również do wyłączeń drzwi wejściowych do wagonów, a w większości pociągów dostępne są już niemal wszystkie posiłki i napoje, w tym piwo. Przełożyło się to na sukcesywny wzrost frekwencji w pociągach na kierunku poznańskim. Z drugiej strony pod koniec marca na kierunkach krakowskim i trójmiejskim doszło do nieoczekiwanej, radykalnej podwyżki cen biletów, o której informowaliśmy na naszych łamach. W przypadku większości kursów poskutkowała ona istnym tąpnięciem sprzedaży. Równie nieoczekiwanie, bo 8 kwietnia, RegioJet wstrzymał sprzedaż na wszystkich trasach krajowych w Polsce, by dzień później ogłosić zaprzestanie działalności z dniem 4 maja.

Co zadecydowało o braku sukcesu?

Od 4 maja mają kursować wyłącznie połączenia międzynarodowe – dzienne z Warszawy do Pragi oraz nocne, łączące Pragę z Przemyślem, skierowane przede wszystkim do klientów z Ukrainy. W oświadczeniu, którego treść w całości cytowaliśmy na naszych łamach, RegioJet wskazuje m.in. na brak możliwości konkurowania z PKP Intercity na uczciwych warunkach, podając w tym kontekście przykład agresywnej polityki cenowej narodowego przewoźnika, brak możliwości reklamowania się na dworcach kolejowych czy wstrzymywanie sprzedaży wspomnianego terenu na stacji towarowej Warszawa Praga przez PKP Cargo. Nie kwestionując zasadności tych zarzutów, trudno powstrzymać się od wrażenia, że nie były one pierwszorzędną przyczyną braku sukcesu komercyjnego na polskim rynku. W tym kontekście trzeba wskazać, że wejściu RegioJeta na trasy krajowe w Polsce nie towarzyszyła żadna duża akcja promocyjna. Wydaje się, że spółka liczyła na szybkie przyciągnięcie klientów jedynie dzięki serii artykułów w polskich mediach i wysokim cenom pociągów komercyjnych PKP Intercity.

Trudno było jednak na to liczyć, zwłaszcza po grudniowym blamażu oraz utrzymujących się przez kolejne miesiące problemach z zapewnieniem pasażerom oferowanych usług dodatkowych, które obniżyły zaufanie do oferty przewoźnika. Wydaje się zatem, że decyzja RegioJeta o opuszczeniu polskiego rynku jest przedwczesna. Przyzwyczajenie do marki, przekładające się na odpowiednio wysoką frekwencję w większości pociągów, która zagwarantowałaby rentowność biznesu w Polsce, trwałoby wiele kwartałów, a w okresie przejściowym należało po prostu liczyć się z tym, że działalność w naszym kraju będzie generować straty. Z drugiej strony osiągnięcie rentowności w przypadku połączeń kursujących w najbardziej atrakcyjnych godzinach uniemożliwiały krótkie zestawienia, w których koszty operacyjne w przeliczeniu na jednego pasażera są bardzo wysokie.

Dodaj komentarz