Pasażer Tramwaje

Rząd luzuje obostrzenia w komunikacji miejskiej

Premier Mateusz Morawiecki przekazał kolejne informacje dot. zniesienia obostrzeń, wprowadzonych kilka tygodni temu w związku z pandemią koronawirusa. Potwierdził tym samym nasze wczorajsze informacje o zwiększeniu limitów w komunikacji miejskiej.

Nowe zasady obowiązywać będą od 18 maja. Do tej pory w pojazdach komunikacji miejskiej liczba pasażerów odpowiadała połowie liczby miejsc siedzących. Decyzją premiera, teraz do tramwaju, autobusu czy metra wejdzie tylu pasażerów, ilu odpowiada 30 proc. Całkowitej pojemności pojazdu.

– Do tej pory, gdy mieliśmy 50 miejsc siedzących w jakimś pojeździe, to można było wpuścić do środka 25 pasażerów – tłumaczył premier Mateusz Morawiecki. – Teraz z takiego pojazdu będzie mogło skorzystać ok. 45 pasażerów. W dalszym ciągu powinniśmy pamiętać o zachowaniu w komunikacji miejskiej dystansu.

 

Na informacje natychmiast zareagowało MPK Wrocław.

– Żądania ustne i pisemne, kampania informacyjna prowadzona w mediach, naciski formalne i nieformalne przyniosły skutek! Skończy się nonsensowna sytuacja, gdy wrocławskie MPK swoimi pojazdami woziło głównie powietrze. Rząd luzuje obostrzenia dotyczące komunikacji miejskiej – informuje przewoźnik.

 

Od najbliższego poniedziałku wrocławskie MPK będzie mogło przewozić więcej pasażerów. Liczba pasażerów, którzy będą mogli wsiąść do tramwaju czy autobusu to 30 proc. ogółu miejsc – stojących i siedzących.

– My moglibyśmy tak wozić pasażerów choćby i od jutra, jesteśmy na to przygotowani, ale rozumiem, że są inne przedsiębiorstwa w kraju, które potrzebują więcej czasu na dostosowanie się do tych zmian – mówi prezes MPK Krzysztof Balawejder.

 

Wrocławskie MPK od 6 maja jeździ według roboczego rozkładu jazdy.

– Na ulicach Wrocławia jest rekordowa liczba pojazdów, by tylko móc dowieźć wrocławian do pracy, przedszkola, szkoły czy na zakupy. Pościągaliśmy kierowców i motorniczych z urlopów, pomagaliśmy z miejscami w żłobkach i przedszkolach, by pracownicy mogli być w pracy. Co z tego, jeśli na skutek nonsensownych i sztywnych rozwiązań wprowadzonych przez rząd woziliśmy głównie powietrze – mówi Balawejder.

 

Pamiętajmy, że miejskie autobusy  i tramwaje są tak projektowane i wyposażane, by przewieźć maksymalnie wiele osób. W praktyce oznacza to, że w wagonie popularnej 105 jest ledwo 20 miejsc siedzących. Do tego 105 miejsc stojących, których nikt nie brał pod uwagę przy ustalaniu limitów koronawirusowych. W rezultacie MPK do tej pory mogło wpuścić do takiego wagonu maksymalnie 10 osób. Autobus przegubowy – podobna sytuacja: miejsc siedzących w popularnych przegubowych Volvo jest 43, 143 miejsca stojące. W pojeździe od przyszłego poniedziałku będzie mogło jechać nie 21 osób ale 42. Co wciąż sprawia, że każdy z pasażerów będzie miał stosunkowo dużo miejsca.

– Spotykam się z naszymi kierowcami i motorniczymi. Wielokrotnie dochodziło do sytuacji, gdy musieli odmówić przewozu, bo mieli komplet, bagatela, 10 osób – opowiada Balawejder. Bywało, że dostawali mandat w czasie policyjnej lotnej kontroli, bo wzięli do autobusu jedną nadprogramową osobę! Dostawaliśmy też skargi od wrocławian – i ja je prywatnie rozumiem – że któryś z kolei autobus ich nie zabrał z przystanku, albo że nie otworzył drzwi w zatoczce. Nie otworzył, bo miał komplet, a nikt nie wysiadał. Teraz to się skończy. Przynajmniej do czasu otwarcia szkół i uniwersytetów.

 

MPK prosiło rząd o zmianę po konsultacjach z wrocławskim kierowcami autobusów i motorniczymi. To z ich szacunków wynikało, że na tych najbardziej obleganych kursach na przystanku czekało po kilkanaście osób. Zmiana limitów z połowy liczb siedzących na 30% ogółu miejsc odpowiada obecnemu ruchowi pasażerskiemu we Wrocławiu.

W autobusach pojedynczych w zależności od typu będzie mogło podróżować od 24 do 31 osób, w przegubowych od 42 do 50. W tramwajach od 28 w jednym wagonie typu 204, aż po 72 osoby w Skodach.