Wywiady

Specyfika regionu wpływa na transport

Prezes Kolei Śląskich, Wojciech Dinges, przedstawił system kolejowy w regionie.

Raport Kolejowy: Panie Prezesie, według wyliczeń Kolei Śląskich, od stycznia do sierpnia przybyło Wam 6% pasażerów w porównaniu do analogicznego okresu w 2017 roku. To spodziewany wynik czy liczył Pan na więcej?

Wojciech Dinges: To bardzo dobry wynik, zważywszy, że w odróżnieniu od innych spółek nie przejmowaliśmy operacyjnie od paru lat żadnych istniejących połączeń. Zatem widzimy wzrost na stałej siatce połączeń. Oczywiście nie oznacza to, że możemy spocząć na laurach. W takiej branży jak nasza pozyskiwanie nowych klientów i dbanie o zaufanie tych obecnych to tak naprawdę proces ciągły – zawsze może się okazać, że ktoś się zrazi do kolei i zamiast kupować kolejny bilet miesięczny przesiądzie się do własnego auta. Ale na szczęście ten proces ma szansę zadziałać też w drugą stronę – często zdarza nam się słyszeć od podróżnych, że ostatni raz jechali pociągiem kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu i nie mieli pojęcia, że teraz transport kolejowy to już zupełnie inny standard. W naszej ofercie kładziemy duży nacisk m.in. właśnie na dotarcie do tego typu osób – które już jakiś czas temu wyrzuciły pociąg ze swoich planów transportowych i nawet nie przychodzi im do głowy, by przetestować taką formę podróżowania. Chcemy ich do takich testów zachęcić, wierząc, że przynajmniej część zostanie z nami potem na dłużej.
Trzeba mieć przy tym na uwadze, że odzyskiwanie pasażerów – zwłaszcza na takich liniach, gdzie przez wiele lat oferta kolejowa była, mówiąc oględnie, marna – to proces, którego nie da się zrealizować w ciągu kilku tygodni czy miesięcy. Obecny wzrost liczby podróżnych to w wielu wypadkach efekt decyzji podjętych rok czy dwa lata temu – jak np. zmiana cennika i dogęszczenie połączeń na linii KatowiceBytomTarnowskie Góry – Lubliniec czy uruchomienie w korzystnej cenie połączeń w relacji Częstochowa – Lubliniec.