Wywiady

Dariusz Jasiński, prezes firmy DARPOL: Najważniejsza jest odpowiedzialność [WYWIAD]

Biznes jest jak sport – siłą jest drużyna, a tłem dla sukcesu – wiele lat ciężkiej pracy. O miłości do siatkówki, wyjeździe na Letnie Igrzyska Paraolimpijskie 2020 do Tokio oraz prowadzeniu firmy rozmawiamy z Dariuszem Jasińskim, Prezesem Zarządu firmy DARPOL, sędzią międzynarodowym halowej piłki siatkowej, również siatkówki niepełnosprawnych, kwalifikatorem sędziowskim oraz wieloletnim Dyrektorem Memoriału Huberta Jerzego Wagnera.

Dariusz Jasiński – Prezes Zarządu utworzonej w 1988 r. firmy DARPOL, zajmującej się produkcją i naprawami części zamiennych do taboru kolejowego: wagonów osobowych, lokomotyw i pojazdów trakcyjnych. Jak sam podkreśla, kolej to dla niego więcej niż biznes – ma ją w genach, bowiem kontynuuje dorobek wcześniejszych pokoleń. Korzysta z ich wiedzy oraz doświadczenia. Najważniejszą częścią firmy DARPOL jest zespół, w skład którego wchodzi m.in. jego najbliższa rodzina: córka Aleksandra, syn Krzysztof, zięć – Tomasz Kloska oraz siostra Iwona Jasińska, a wcześniej przez wiele lat tata Tadeusz.

Dariusz Jasiński to wielki miłośnik siatkówki, sędzia międzynarodowy oraz kwalifikator sędziowski m.in. na Igrzyskach Panamerykańskich Lima 2019 czy Pucharze Świata w Chinach. Twórca siatkówki plażowej w Polsce, a także jeden z dwóch sędziów międzynarodowych siatkówki niepełnosprawnych w Polsce. Kilkukrotnie sędziował zawody Mistrzostw Europy w siatkówce na siedząco i Letnie Igrzyska Paraolimpijskie w Londynie w 2012 roku. Otrzymał również nominację na Letnie Igrzyska Paraolimpijskiego 2020 w Tokio.


Pracę czy pasję – co stawia Pan na pierwszym miejscu?

Na pierwszym miejscu zawsze jest rodzina. To mama z tatą zaszczepili u mnie miłość do sportu – szczególnie do piłki siatkowej. Bez nich nie byłbym dziś w tym miejscu, w którym jestem. Oni sami poznali się na boisku i to właśnie na boiskach spędziliśmy wiele wspólnych chwil. Żadne wakacje nie odbyłyby się bez piłki do siatkówki, która podróżowała z nami wszędzie. Tak rodziła się we mnie pasja. W szkole podstawowej miałem marzenie – chciałem zostać komentatorem sportowym.

Marzenie to się spełniło?

Powoli do niego dążyłem, jednak życie marzenia zweryfikowało. Na początku grałem w szkolnej drużynie siatkówki, następnie w klubie, później trenowałem także w trakcie studiów. Stawiałem sobie cele i drobnymi krokami do nich docierałem. Chciałem być sędzią piłki siatkowej drugiej ligi – zostałem pierwszej, a potem międzynarodowym. Zacząłem również sędziować zmagania europejskie i światowe. Pomyślałem: a dlaczego nie mogę sędziować Ligi Mistrzów czy Olimpiady? To właśnie olimpiada stała się moim największym marzeniem. I udało się je spełnić. To coś niesamowitego.

Przed Panem Letnie Igrzyska Paraolimpijskie 2020 w Tokio.

Do Tokio wylatuję 22 sierpnia, wraz z trzema sportowcami z Bydgoszczy. Na miejscu pracować będę z trzema sędziami stanowiąc nadzór nad pracą sędziów w turnieju piłki siatkowej na siedząco. Wspólnie będziemy odpowiedzialni za prawidłowy przebieg rozgrywek . Choć są to Igrzyska Paraolimpijskie, nikt nie myśli o tym, że na boisku znajdują się osoby niepełnosprawne. Są normalnymi zawodnikami, którzy walczą o najwyższą nagrodę zawodów – złoty medal. Dla nikogo nie ma taryfy ulgowej, a całą grę regulują odpowiednie przepisy międzynarodowe. Zawodnicy tego właśnie od sędziów oczekują – sprawiedliwej oceny ich gry.

Co dla Pana jest najważniejsze w trakcie sędziowania takiego meczu?

Czytaj dalej >