Wywiady

Kolej jako pasja

Z Tomasz Strapagiel, Prezesem Zarządu SKPL Cargo Sp. z o.o., rozmawialiśmy o specyfice działania spółki, przewozach pasażerskich
i towarowych, taborze oraz pasji do kolei.

Raport Kolejowy: Panie Prezesie, proszę przybliżyć czytelnikom SKPL. Skąd się wywodzi i skąd sam pomysł na funkcjonowanie?

Tomasz Strapagiel: SKPL powstało ponad 15 lat temu jako Stowarzyszenie Kolejowych Przewozów Lokalnych, czyli organizacja non- -profit, której celem było ratowanie kolei wąskotorowych wyłączonych ze struktur PKP. Stowarzyszenie od zawsze miało w strukturach ludzi, dla których kolej była i jest ogromną pasją. Dziś pod nazwą SKPL działają dwie spółki: SKPL Cargo oraz SKPL Infrastruktura i Linie Kolejowe. Natomiast Stowarzyszenie Kolejowych Przewozów Lokalnych, którego nazwa jest nadal rozwijana w odniesieniu do naszych dwóch spółek, od lat nie prowadzi żadnej działalności operacyjnej. Obecnie nasze podmioty oferują szeroki zakres usług w ramach przewozów kolejowych, utrzymania infrastruktury, a także robót budowlanych. Dzięki takiej dywersyfikacji działalności jako jedyni na rynku możemy zaoferować pełną gotowość do realizacji projektów kolejowych w ramach PPP, czyli partnerstwa publiczno-prywatnego. RK: Prowadzicie szeroką działalność przewozu pasażerskiego? Na jakich trasach możemy spotkać SKPL? I dlaczego na tych liniach? TS: Tak naprawdę SKPL Cargo jest obecnie najmniejszym przewoźnikiem pasażerskim oferującym całoroczne, regularne przewozy. Pociągi stałego kursowania obsługują codziennie (z wyjątkiem kilkunastu dni świątecznych) linię kolejową łączącą Pleszew z oddaloną o 3 km stacją kolejową na linii Poznań – Ostrów Wielkopolski. To połączenie jest swego rodzaju unikatem na skalę ogólnokrajową: to jedyna czynna linia trójszynową, po której mogą kursować zarówno pociągi normalnotorowe, jak i wąskotorowe o prześwicie 750 mm. Dzięki temu w zależności od potrzeby trasę obsługuje czeski wagon motorowy serii 810 lub wąskotorowy MBxd2. Oprócz tego od kilku lat sezonowo obecni jesteśmy także na liniach Kętrzyn – Węgorzewo oraz Bytów – Lipusz, gdzie oferujemy wakacyjne pociągi turystyczne.

RK: Dla wielu będzie zaskoczeniem, w jak wielu miejscach prowadzicie przewozy pasażerski. Czy taka siatka nie powoduje kłopotów logistycznych?

TS: Owszem, z logistycznego punktu widzenia jest to dość trudne, jednak nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Staramy się eksploatować tabor efektywnie, dbając o jego stan techniczny. Doświadczenie w eksploatacji naszych pojazdów pokazało ich mechaniczną przewagę nad nowoczesnymi konstrukcjami naszpikowanymi w wiele elektronicznych gadżetów. Dlatego też awarie zdarzają się stosunkowo rzadko, dzięki czemu jesteśmy w stanie zapewnić wysoką sprawność realizowanych przez przewozów.

RK: A które trasy cieszą się szczególną popularnością?

TS: Zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszy się położona na Mazurach trasa wiodąca z Kętrzyna do Węgorzewa. Wybierając podróż pociągiem możemy podziwiać piękne widoki, ale i dotrzemy w bliskie sąsiedztwo wielu pamiątek z okresu II wojny światowej. Nasz pociąg zatrzymuje się tuż przed Wilczym Szańcem. W tym roku podjęliśmy się eksperymentu w Bieszczadach. Wykorzystując potencjał turystyczny i brak regularnych połączeń pasażerskich, uruchomiliśmy na miesiąc w dni robocze dwie pary pociągów z Sanoka do Łupkowa, które jeździły w śladzie weekendowych połączeń Przewozów Regionalnych, co stanowiło uzupełnienie oferty. Natomiast wykorzystując lukę w rozkładzie jazdy nasz pociąg, zamiast stać bezczynnie w Sanoku, obsługiwał co godzinę pociągi do Zagórza, tworząc namiastkę lokalnej SKM.

Czytaj dalej >