W lutym RegioJet uruchomił natomiast 2 pary pociągów z Warszawy do Poznania. Z pewnością na poprawę sytuacji wpływ miało znaczące podwyższenie oferowanych wynagrodzeń w ogłoszeniach rekrutacyjnych. Maszynistom zaoferowano wynagrodzenie zasadnicze na poziomie 16 tys. zł brutto, a z dodatkami nawet 16 tys. zł, zaś kierownikom pociągów 12-13 tys. zł. Obydwu grupom pracowników zaoferowano również kuszące jednorazowe premie rekrutacyjne za pierwszy rok pracy w wysokości odpowiednio 100 tys. zł oraz 50 tys. zł. Z czasem spółka stała się więc zdolna do realizacji przewozów w zakładanej skali, choć cały czas gros maszynistów stanowiły osoby dorabiające po godzinach lub wynajęte od innych podmiotów.
RegioJet opuszcza polski rynek. „Brak warunków do uczciwej konkurencji”
Ciekawy koncept, gorzej z realizacją
Wszystko wskazywało na to, że o grudniowym blamażu można było powiedzieć “złe dobrego początki”, a nie “początek końca”. Spółka przekonywała, że zapewni polskim pasażerom czasy przejazdu na poziomie pociągów Pendolino przy dużo korzystniejszych cenach, oferując przy tym posiłki i napoje w niezwykle atrakcyjnych cenach – podobnie jak w Czechach. Dodatkowo pasażerom w każdej spośród czterech klas, tj. Low Cost, Standard, Relax i Business, oferowana jest woda w cenie biletu, a w trzech ostatnich także darmowa kawa. Posiłki i napoje w klasie Low Cost i rumuńskich nowych wagonach bezprzedziałowych Astra (klasa Standard) można przy tym zamawiać tylko przez aplikację mobilną, natomiast pasażerowie podróżujący w klasach Relax i Business oraz w wagonach przedziałowych klasy Standard są obsługiwani przez stewardów.
Mogłoby się wydawać, że model biznesowy RegioJeta idealnie wpisze się w oczekiwania polskiego klienta, który z reguły nie lubi przepłacać, za to chętnie poszukuje ofert z korzystnym stosunkiem ceny do jakości. Pasażerów miały także przyciągnąć odgrzewane posiłki, suche przekąski oraz odmrażane ciasta w wyjątkowo niskich cenach, w tym słynne serniki za 2 zł. W praktyce z realizacją usług gastronomicznych bywało, mówiąc eufemistycznie, bardzo różnie. Notoryczne “awarie ekspresu” powodowały, że często nie można było liczyć na jakikolwiek ciepły napój – nie tylko wspomnianą darmową kawę w trzech klasach. Z uwagi na problemy z zaopatrzeniem często nie było większości pozycji w menu… Co więcej, pasażerowie nie otrzymywali w takich sytuacjach jakiegokolwiek zwrotu pieniędzy.
RegioJet rzuca wyzwanie Pendolino. 6 par pociągów dziennie i bilety od 27 zł
Rozczarowanie pasażerów mogło być tym większe, że zainteresowanie tanim jedzeniem w żółtych pociągach było zwykle bardzo duże. W tej sytuacji w pociągach kursujących w szczytach przewozowych, które cieszyły się dużym zainteresowaniem pasażerów, stewardzi miewali spore problemy z realizacją zamówień. Było ich bowiem po prostu za mało. Choć RegioJet zakładał, że docelowo jeden steward będzie przypisany do każdego wagonu, w praktyce cały skład obsługiwały często dwie osoby. Pomimo zaangażowania załogi, dochodziło nierzadko do sytuacji, w których udało się donieść zamówienie ostatnim podróżnym tuż przed przyjazdem pociągu do stacji docelowej. W klasie Low Cost i wagonach bezprzedziałowych Astra sprzedaż posiłków i napojów w aplikacji mobilnej była często niedostępna przez mniej więcej połowę przejazdu.
Problemy z utrzymaniem taboru
Brak pełnej oferty gastronomicznej nie był jednak jedynym problemem RegioJeta w Polsce. Zwłaszcza w pierwszych miesiącach kursowania notorycznie dochodziło do sytuacji, w których większość toalet w zaledwie 4-wagonowych składach (do tego tematu jeszcze wrócimy) była wyłączona z eksploatacji. Różnie bywało także z czystością oraz ogólnym stanem wykorzystywanych przez przewoźnika wagonów pasażerskich. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że ich zasadniczą część, za wyjątkiem wspomnianych wcześniej rumuńskich wagonów, stanowią wagony używane, sprowadzone z Austrii, Niemiec, Włoch i Szwajcarii, poddane lekkiemu liftingowi wnętrza. Pomimo wieku, są one w większości przypadków bardzo wygodne. Można nawet zaryzykować tezę, że wygodniejsze niż jakiekolwiek nowe i zmodernizowane wagony PKP Intercity, znane ze szpitalnej kolorystyki wnętrza, niewygodnych foteli i ostrego, trupio bladego oświetlenia.





