Wywiady

Nie zwalniamy tempa

„Raport Kolejowy” rozmawiał z Robertem Świechowiczem, nowym prezesem PESA Bydgoszcz S.A., o mocnych stronach Spółki, najważniejszych projektach oraz planach na przyszłość.

Raport Kolejowy: Na początku gratulujemy objęcia stanowisko prezesa PESA. Nowe stanowisko zajmuje Pan od czerwca, ale o możliwych zmianach w zarządzie mówiło się już od przeszło pół roku…

Robert Świechowicz: Za gratulacje serdecznie dziękuję, a co do samej zmiany w PESA, to warto podkreślić trzy rzeczy. Po pierwsze, sukcesja jest czymś naturalnym w życiu każdej firmy. Po drugie, jeśli w przypadku naszej Spółki taka zmiana jest czymś szczególnym, to dlatego, że przejąłem stery od lidera takiego formatu i tak rozpoznawalnego i w kraju, i za granicą, jak Tomasz Zaboklicki. No i po trzecie: rzeczywiście ta zmiana była wcześniej zapowiadana, a moje nazwisko było w tym kontekście wymieniane także w publicznych wypowiedziach prezesa Zaboklickiego. Nie jest to więc ani żaden gwałtowny ruch, ani sensacja, ani ja nie pojawiłem się na czele Zarządu z jakiejś ławki rezerwowych, bo od lat w nim pracowałem.

RK: Czy firma zmieni się pod Pana przewodnictwem? Czy są rzeczy, które chciałby Pan usprawnić? Czy chce Pan wprowadzić nową wizję?

: Priorytetem jest utrwalenie pozycji lidera wśród polskich producentów taboru szynowego. Nie wymaga to zmian rewolucyjnych, a roztropnej, przemyślanej ewolucji. Na pewno musimy budować trwałe podstawy naszej rentowności, rozwijać relacje z naszymi partnerami i dbać o wielokierunkowy rozwój. Zarówno w zakresie rynków, jak i produktów; przede wszystkim poszerzając i udoskonalając już istniejące „rodziny” pojazdów marki PESA.

RK: W jednej ze swoich wypowiedzi dla mediów wspomniał Pan, że chciałby Pan wzmocnić pozycję rynkową PESA i rozwijać firmę pod kątem ekspansji zagranicznej. W jaki sposób chciałby Pan osiągnąć te cele? Na jakie rynki chcą Państwo wejść?

: Polskie miasta i regiony czy sami przewoźnicy nie będą wiecznie i bez ograniczeń korzystać ze środków unijnych, więc rynków trzeba szukać także za granicą. Jesteśmy już jednak obecni w dwunastu krajach i przede wszystkim na tych rynkach chcemy umacniać naszą pozycję. Odpowiedź na pytanie o sposoby realizacji tego celu jest jasna: mamy dobre produkty – w segmencie pojazdów spalinowych, elektrycznych, lokomotyw czy tramwajów – które wpisują się w zapotrzebowanie czy wręcz strategię zakupowa wielu europejskich przewoźników. A PESA już wielokrotnie pokazała, że swoje przewagi konkurencyjne opiera m.in. na elastyczności wobec oczekiwań poszczególnych klientów. Odpowiedź zatem jest jasna, co nie znaczy, że prosta w realizacji, bo praktyka – także z udziałem PESA – pokazuje, na jaki tor przeszkód (choćby w procedurach homologacji) trafiają producenci pragnący wejść na obce – teoretycznie niby otwarte dla wszystkich – rynki. Gdybym natomiast w jednej z pierwszych wypowiedzi prasowych odsłonił naszą kuchnię marketingową, wskazując przyczółki, które chcemy zdobywać, zrobiłbym kosztowny prezent konkurencji. Reasumując pół żartem, pół serio: owszem, to moje pierwsze tygodnie w roli prezesa firmy, ale na taki falstart, jak ujawnianie jej strategii, na pewno nikt mnie nie namówi.

RK: W takim razie zapytam: jak ocenia Pan pozycję firmy na krajowym rynku?

: Najkrócej rzecz ujmując: jesteśmy niezmiennie od lat numerem jeden. Szanuję naszą konkurencję, ale – patrząc choćby tylko na liczbę sprzedanych pojazdów szynowych, „geografię” eksportu czy paletę oferowanych produktów – jesteśmy zdecydowanym liderem. Co wcale nie znaczy, że to nas usypia. Z jednej strony śledzimy działania innych producentów na naszym rynku, ale z drugiej – i to przede wszystkim – cały czas pracujemy nad poprawą jakości oraz terminowości produkcji i dostaw.

Czytaj dalej >