Konferencja Wydarzenia

Transport towarów w cieniu pandemii i wojny

Jak podkreśla Krzysztof Losz, PKP CARGO szuka rozwiązań, by kierunek rosyjsko-ukraiński zastąpić innym.

O problemach występujących w branży kolejowej po pandemii i w czasie wojny w Ukrainie mówił także Mikołaj Olszewski, Prezes Zarządu Grupa ROMI.

– Jako przedsiębiorcy zauważyliśmy wzrost cen frachtu już miesiąc przed wybuchem wojny – mówił Mikołaj Olszewski. – Stanęliśmy przed wyborem – czy faktycznie uruchomić transport, czy poczekać. Część firm zdecydowała się go wstrzymać. Wcześniej zaś żyliśmy w wielkiej niewiadomej, jak rozwijać się będzie sytuacja covidowa. Problemy logistyczne więc narastają. Odnotowujemy duże opóźnienia, w portach morskich są kolejki. Wciąż są wysokie ceny kontenerów. Trzeba jednak pracować i podejmować ryzyko. Niestety, korporacje ubezpieczeniowe nie ubezpieczają transportu przez kraj ogarnięty wojną. A proces zazwyczaj opłacony jest z góry. To my – przedsiębiorcy – ponosimy pełny koszt transportu. Myślę, że stabilizację odczujemy dopiero za rok lub dwa.

Koszty sprzed lat

Czy jest szansa na powrót do kosztów sprzed lat? Czy Białoruś po zakończeniu konfliktu może być istotnym krajem na szlakach handlowych?

– W ostatnich latach obroty handlowe między Polską a Białorusią i Rosją miały kilkunastoprocentowe wzrosty – podkreślał Mikołaj Tauber, kierownik zagranicznego Biura Handlowego w Mińsku. – Do lata 2020 współpraca gospodarcza rozwijała się dobrze. Następnie nastał kryzys wyborczy i wprowadzono sankcję na Rosję i Białoruś. Po ataku Rosji na Ukrainę mamy ich apogeum. To uderza w międzynarodowy handel. Skutki zobaczymy dopiero w drugim półroczu. Już odnotowujemy znaczny spadek eksportu towarów do Białorusi, zaś wzrost importu.