Analizy

Polska chce uciszać pociągi. Jednak wolniej niż Bruksela

Ministerstwo Infrastruktury proponuje KE, żeby odsunąć w czasie walkę
z hałasem na torach. Dla PKP Cargo jest to gra o 1,3 mld zł i pozycję na rynku.

Kolejowi przewoźnicy towarowi – a w szczególności lider polskiego rynku: PKP Cargo – mają problem z projektem unijnej dyrektywy o cichych hamulcach. W dokumencie dla Komisji Europejskiej znalazła się propozycja obowiązku dostosowania do 2026 r. wszystkich wagonów towarowych do wyśrubowanych wymagań poziomów emisji hałasu. Wydawać by się mogło, że tej inicjatywie można tylko przyklasnąć. Ale diabeł tkwi w szczegółach.

Grupa PKP Cargo wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa (MIB) opracowała propozycje zmian do projektu rozszerzenia, tzw. TSI Hałas. Polska uważa, że unijna zmiana preferowałaby koleje np. z Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Narodowi przewoźnicy z tych krajów otrzymują na walkę z hałasem sowite dotacje budżetowe, np. DB Cargo może liczyć na terenie Niemiec na 100 proc. dofinansowania do zakupu wstawek kompozytowych do hamulców.

Przez to te koleje już dziś dysponują taborem w dużym stopniu wyposażonym w wymagane rozwiązania. W Polsce jest ok. 75 tys. wagonów towarowych, z czego ponad 60 tys. należy do grupy PKP Cargo. Większość nie ma takich klocków, z czego w razie wejścia w życie proponowanych przepisów więcej niż trzy czwarte będzie wymagało wymiany kół i całego zestawu hamulcowego. W przypadku giganta PKP Cargo koszty byłyby astronomiczne – przyznaje Ryszard Wnukowski, rzecznik PKP Cargo. Grupa PKP wyliczyła, że w przypadku jej spółki córki PKP Cargo potencjalna konieczność przezbrojenia kilkudziesięciu tysięcy wagonów wygeneruje koszty sięgające 1,3 mld zł.